Baner z programem Dni Rudy Śląskiej 2024.
Kir Żałobny

Sytuacja powodziowa - najbardziej zagrożone rejony

Na chwilę obecną najbardziej zagrożone rejony miasta to: 1. Rejon tzw. "Trójkąta Radoszowskiego" 2. Rejon ul. Ligockiej (ujście potoku Jamna do rzeki Kłodnicy) 3. Rejon ul. Kokota 4. Rejon ul. Piłsudskiego 5. Rejon ul. ZMP.

Dodatkowo mogą wystąpić utrudnienia drogowe w rejonie:
1. Wiaduktu kolejowego w Chebziu
2. Wiaduktu nad starym korytem potoku Bielszowickiego na ul. Tunkla
3. Na ul. 1-go Maja w rejonach: tzw. Zametu, Sądu Rejonowego oraz mostu nad potokiem Bielszowickim.
4. Na ul. Nowary w rejonie kościoła p.w. Św. Wawrzyńca
5. Skrzyżowanie ul. Bujoczka z ul. Starowiejską
6. Granica miasta Ruda Śląska z Bytomiem na ul. Goduli i ul. Piastowskiej
7. Ul. Kochłowicka w lesie i w rejonie przepustu
8. Ul. Kłodnicka w rejonie przepustu

O wszelkich zaistniałych zdarzeniach, proszę informować:
Centrum Zarządzania Kryzysowego
41-709 Ruda Śląska ul. Gen. Hallera 61
tel./fax (032) 24-86-358, (032) 24-86-359
infolinia: 0 800-158-800
e-mail:wzk@rudaslaska.pl


Andrzej Stania, Prezydent Miasta:

Bieżąca sytuacja powodziowa w mieście zmusza do nowej refleksji.

Od dawna borykamy się z problemami, które są skutkiem eksploatacji górniczej na zawał skał stropowych.

Przypomnę, że np. Kopalnia "Bielszowice" już od 52. roku ubiegłego stulecia zrezygnowała z podsadzki hydraulicznej, w związku z tym połowa Bielszowic zniknęła z mapy, a druga połowa jest dotknięta skutkami obniżenia terenu i zaburzeniami równowagi hydrologicznej, co przy większych deszczach skutkuje podtopieniami i pojawia się zagrożenie powodziowe.

Pozostałe kopalnie trochę później zrezygnowały z podsadzki hydraulicznej,  Kopalnia "Pokój" dopiero w latach 60-70., w związku z tym dopiero wtedy została zniszczona duża część Wirku. A Nowy Bytom na razie "stoi", bo tu "stara" Kopalnia "Pokój" eksploatowała wyłącznie z podsadzką hydrauliczną. Centralna część Kochłowic, która jak wiemy obniżyła się  na przestrzeni ostatnich 50 lat o 34 metry, to skutek działalności górniczej na zawał skał stropowych Kopalni "Halemba", "Nowy Wirek" i byłej Kopalni "Śląsk". Skutkiem takiej działalności są ogromne problemy z wodą w rejonie tzw. "Trójkąta Radoszowskiego" i ulicy Piłsudskiego,  w rejonie ulicy Kokota, na "Fińskich Domkach", przy ul. Zielonej i Węzłowej,  przy ulicy Ligockiej, w Halembie przy ul. Granicznej , w rejonie ul. ZMP na Bykowinie.

Drżymy przy każdym większym deszczu, czy kościół Św. Barbary nie zostanie zalany, bo ktoś w latach "radosnej twórczości" w poprzednim systemie politycznym dał zgodę na budowę tego kościoła w najniższym miejscu Rudy Śląskiej. Potem ruszyła tam eksploatacja, co dodatkowo spowodowało obniżenie terenu. Stąd dzisiejsze poważne problemy mieszkańców całego miasta, którzy są narażeni nie tylko na wstrząsy, ale też na różne podtopienia w czasie większych deszczów i przy takiej pogodzie wyglądają przez okno czy woda już nie dosięga ich progów, jak np. przy ul. Zielonej czy Radoszowskiej.

Taką mamy rzeczywistość, a z drugiej strony fachowcy, profesorowie od prawa, eksperci finansowi z Warszawy, ciężko myślą, co by tu zrobić, jak by tu jeszcze podwyższyć dochody Skarbu Państwa poprzez konieczność zwolnienia od odpowiedzialności za najtańszą eksploatację górniczą kopalń. Dziś odpowiadają za szkody  do trzech lat. Niedawno dowiedziałem się, że górnictwo wypłaci odszkodowanie w kwocie zaledwie ok. 1 mln zł na naprawę zabytkowego krytego basenu kąpielowego w Bytomiu, wybudowanego w okresie międzywojennym. Podniszczony przez szkody górnicze, wymaga ogromnego remontu za kilkanaście milionów złotych.

Woda nie płynie "pod górkę", więc w ramach inwestycji w projekcie ISPA, w naszym mieście wybudowaliśmy kilkanaście przepompowni i pozostanie nam  stały problem konieczności przepompowywania ścieków, opłacania energii elektrycznej, naprawy i konserwacji pomp, co oczywiście jest skutkiem wcześniejszej eksploatacji górniczej i jest ogromnym kosztem obciążającym społeczeństwo Rudy  Śląskiej.

Dzielnica Zabrza - Makoszowy i powódź, która teraz tam wystąpiła, to też skutek eksploatacji na zawał skał stropowych. Miasto nasze po deszczach w 2002 r. kupiło kilka zestawów pompowych, kosztujących każdy ponad 100 tys. zł. W ubiegły piątek wysłaliśmy do kopalń faksem informacje o zbliżających się opadach (Wojewoda Śląski nas o tym poinformował). Co zrobiły kopalnie? Nic. Dopiero  w poniedziałek powołały sztaby kryzysowe. W stałej przepompowni w rejonie ulic  Kokota/Węzłowa na trzy pompy pracowała jedna mała. Dopiero w poniedziałek nurkowie (koszty) o godz. 15:00 uruchomili tą dużą o wydajności 12 tys. l/min. To po co wysyłaliśmy w piątek te informacje o wielkim deszczu do kopalń?

W związku z tym pojawia się pytanie: jak długo górnictwo powinno być odpowiedzialne za zniszczenia, które wywołało stosując najtańszy system eksploatacji? 3 lata, 5 lat, 8 lat? A może 25, za pewnego rodzaju zniszczenia, jak np. zachwianie równowagi hydrologicznej - skutek obniżenia terenów.

Poddaję to państwu pod rozwagę. My szanujemy górników, ale chcemy by oni mogli zawsze nosić dumnie podniesioną głowę, a nie byli wskazywani, jako ci, którzy zniszczyli Rudę Śląską, zniszczyliŚląsk, a potem być może wyjechali w swoje rodzinne strony. My tutaj zostaniemy i będziemy musieli z budżetu miasta płacić zamiast na edukację, na przepompownię, by nie zalały nas ścieki komunalne.

Nad tym wszystkim pracujemy w Urzędzie Miasta, wypracowując argumenty dla Pani Poseł Danuty Pietraszewskiej. Wyposażymy Ją w dokumentację   zdjęciową, m.in. z ostatnich ulew po to, aby otworzyć oczy osobom odpowiedzialnym w Państwie, których nie podejrzewam o złą wolę, co najwyżej o brak pełnej informacji.

Wszystkie uwagi i zgłoszenia dotyczące sytuacji powodziowej proszę kierować pod bezpłatny numer 800 158 800.

Wróć

Prześlij opinię

Na skróty

Zapisz się na newsletter