Kir Żałobny

Parzący problem

Parzący problem

Uwaga na barszcz Sosnowskiego! Władze Rudy Śląskiej apelują do mieszkańców, by ci zgłaszali miejsca w mieście, w których występuje ta niebezpieczna roślina. – Chcemy w pierwszej kolejności zabezpieczyć te miejsca, by nie stanowiły zagrożenia dla ludzi, a następnie w miarę możliwości likwidować stanowiska tych roślin - tłumaczy Krzysztof Mejer, wiceprezydent Rudy Śląskiej. - Sprawa jest bardzo poważna, dlatego liczymy na pomoc naszych mieszkańców – apeluje.

Do podjęcia takich działań władze miasta skłoniły napływające z kraju liczne informacje o poparzeniach ludzi w kontakcie z barszczem Sosnowskiego oraz sygnały od samych mieszkańców Rudy Śląskiej, którzy zauważyli roślinę w mieście. - Jedno ze zgłoszeń dotyczyło rosnących roślin przy ul. Kalinowej, kolejny z mieszkańców informował nas o występowaniu rośliny w halembskich lasach. W takich przypadkach niezwłocznie zabezpieczamy teren przed dostępem osób oraz ustalamy jego właściciela, by usunął rośliny – wyjaśnia Marek Partuś, zastępca komendanta Straży Miejskiej. Zgłoszenia, oprócz zabezpieczenia terenu, umożliwią ustalenie lokalizacji barszczu Sosnowskiego w mieście, co pozwoli zaplanować dalsze działania związane z likwidacją rośliny.

Niestety walka z barszczem Sosnowskiego nie jest sprawą prostą. Szacuje się, że w Polsce ponad ¼ gmin ma na swoim terenie populacje tej rośliny, która błyskawicznie się rozprzestrzenia. - Jedna roślina może wyprodukować nawet kilkadziesiąt tysięcy sztuk nasion. Dodatkowo jest ona niezwykle odporna na czynniki zewnętrzne. Z naszych doświadczeń wynika, że doskonale radzi sobie w głębokim cieniu, czy terenach bardzo zdegradowanych, za nic ma też sobie wysokie, czy niskie temperatury – wylicza Izabela Sachajdakiewicz z Pracowni Stosowanej Ekologii Roślin Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania w Warszawie, która od 2003 r. prowadzi badania dotyczące oceny skali inwazji barszczu Sosnowskiego w Polsce.

Nie ma też jednego sposobu walki z tą rośliną. Najskuteczniejsze są łączone metody chemiczne i mechaniczne, które muszą być prowadzone kilka razy w sezonie przez okres przynajmniej 3 lat. To oczywiście jest niezwykle uciążliwe i kosztowne. Fundacja „Palący Problem – Heracleum” szacuje, że koszt usunięcia barszczu Sosnowskiego z 1 ha to kwota rzędu od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

To, że barszcz Sosnowskiego jest tak niebezpieczny, sprawia olejek eteryczny, który znajduje się praktycznie we wszystkich częściach rośliny (łodydze, liściach i korzeniu). Sok roślin w kontakcie ze skórą i w obecności światła słonecznego, w szczególności ultrafioletowego, powoduje oparzenia II i III stopnia. Największe natężenie objawów następuje od 30 min do 2 godzin od kontaktu z rośliną. Ponieważ zanim pojawią się objawy oparzeń, mija długi czas, przy nieświadomości ryzyka ofiary oparzeń nierzadko intensywnie i długo mają do czynienia z rośliną, dlatego szczególnie narażone są dzieci i pracownicy zajmujący się utrzymaniem zieleni. Okazuje się, że do obrażeń może dojść nawet bez bezpośredniego kontaktu z barszczem. Dzieje się tak w upalne dni, kiedy olejki eteryczne wydzielane przez roślinę unoszą się w powietrzu.

Co należy zatem zrobić jeżeli już doszło do kontaktu z rośliną? W specjalnych wytycznych dotyczących zwalczania barszczu Sosnowskiego przygotowanych na zlecenie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska można przeczytać: W przypadku bezpośredniego kontaktu z kaukaskimi barszczami należy niezwłocznie umyć skórę zimną wodą z mydłem tak, by usunąć z jej powierzchni sok rośliny, a następnie chronić ją przed promieniami słonecznymi przez przynajmniej 48 h, nawet jeśli w tym czasie nie pojawiają się żadne objawy. Jeżeli wystąpi opuchlizna i reakcja zapalna, w celu złagodzenia symptomów można zastosować okłady z mokrych kompresów lub lodu, doustnie – wapno, lub leki antyhistaminowe.

Barszcz Sosnowskiego pochodzi z rejonu Kaukazu. Został odkryty w 1944 i nazwany od nazwiska rosyjskiego botanika Dmitrija Iwanowicza Sosnowskiego. Od lat 50. do 70. XX wieku wprowadzany był do uprawy w różnych krajach bloku wschodniego w tym w Polsce jako roślina pastewna. Po niedługim czasie, z powodu problemów z uprawą i zbiorem, głównie ze względu na zagrożenie dla zdrowia, uprawy były porzucane. Roślina w szybkim tempie zaczęła rozprzestrzeniać się spontanicznie. Barszcz Sosnowskiego objęty jest prawnym zakazem uprawy, rozmnażania i sprzedaży na terenie Polski.

Wróć

Prześlij opinię

Na skróty

Zapisz się na newsletter