Kir Żałobny

Dopalacze zbierają żniwo

Dopalacze zbierają żniwo

Około 60 osób zatrutych dopalaczami trafiło od początku miesiąca tylko do szpitala w Rudzie Śląskiej. Ze względu na agresywne zachowanie 34 pacjentów zostało tam dowiezionych w asyście policji. W rudzkim magistracie odbyło się posiedzenie sztabu kryzysowego w tej sprawie. Efektem spotkania jest projekt kampanii profilaktycznej, mającej uświadamiać zagrożenia, jakie niesie za sobą zażywanie dopalaczy.

- Wydarzenia ostatnich dni pokazują, że dopalacze zbierają żniwo również wśród mieszkańców Rudy Śląskiej, dlatego działania edukacyjne będą skierowane zarówno do dzieci, młodzieży, jak i dorosłych – wyjaśnia Krzysztof Mejer, wiceprezydent Rudy Śląskiej. - W pierwszym etapie kampania informacyjna zostanie przeprowadzona na łamach lokalnej gazety. Za jej pośrednictwem chcemy zaapelować do rodziców i dziadków, by bacznie przyglądali się swoim pociechom oraz uświadomić mieszkańcom, jak groźne są dopalacze – dodaje. Kolejnym krokiem będzie wydanie specjalnego informatora, który będzie dystrybuowany w różnych punktach miasta, w szczególności na basenie, który w okresie letnim przeżywa oblężenie. Kolejnym etapem będzie film edukacyjny, który po wakacjach zostanie wyświetlony w rudzkich placówkach oświatowych. – Chcemy przekonać do wystąpienia w filmie osoby, które przeżyły piekło zatrucia dopalaczami. W ten sposób łatwiej będzie trafić do wyobraźni młodych osób, które dziś nie mają świadomości jak groźne są te środki – podkreśla Mejer.

Od początku lipca do wczoraj do szpitala w Rudzie Śląskiej trafiło 56 osób zatrutych dopalaczami. 37 z nich trafiło tam w okresie tygodnia. Średnio z powodu zatruć dopalaczami w Rudzie Śląskiej hospitalizowanych jest około 8 osób miesięcznie. Tymczasem tylko w miniony poniedziałek do rudzkiego szpitala przyjęto 9 osób. - Pacjenci są badani przez lekarza, następnie wykonywane są podstawowe badania laboratoryjne oraz włączane jest nawadnianie pozajelitowe – mówi lek. med. Marek Potempa, ordynator Oddziału I Chorób Wewnętrznych i Reumatologii w Szpitalu Miejskim w Rudzie Śląskiej. - Podejmowana jest też decyzja, czy nie zachodzi bezpośrednie zagrożenie życia i czy nie jest wymagane dalsze leczenie w innym ośrodku, bardziej specjalistycznym. Nie ma niestety typowej odtrutki na zatrucie dopalaczami – wyjaśnia. Do szpitala przywożone są osoby w różnym stanie – często są one nieprzytomne, albo są na tyle pobudzone, że pogotowie musi je przywozić w asyście policji. Od początku miesiąca rudzcy mundurowi udzielili 34 takich eskort.

Większość dopalaczy ma postać tabletek lub mieszanek do palenia. Stanowią je preparaty zawierające w swym składzie substancje psychoaktywne, które zagrażają życiu i zdrowiu. – Zażywanie dopalaczy może doprowadzić do uszkodzenia kory mózgowej – przestrzega psycholog Beata Dyjas z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Rudzie Śląskiej. – Takie zmiany mogą powodować choroby psychiczne. Jeżeli dojdzie do uszkodzenia kory czołowej, to osoba taka staje się bardziej impulsywna. Ale mogą też wystąpić odwrotne reakcje, to jest zespoły otępienne. U osób zażywających dopalacze zmiany w psychice zachodzą stosunkowo szybko – dodaje.

Produkcja, sprzedaż i reklamowanie dopalaczy jest obecnie w Polsce ustawowo zakazane. Sprzedawcy tych specyfików za wszelką cenę próbują jednak obejść obowiązujące w tym zakresie przepisy i zakazane substancje oferują w nielegalnej sprzedaży jako produkty kolekcjonerskie czy kadzidła. – Wykryte w dopalaczach substancje niedozwolone trafiają na „czarną listę”. Handel nimi jest ustawowo zakazany, ale producenci dopalaczy często modyfikują ich skład chemiczny i w ten sposób obchodzą prawo. Przebadanie próbek w specjalistycznym laboratorium i wykrycie ich składu jest czasochłonne, a to działa na korzyść osób uwikłanych w ten proceder, bo do czasu określenia dokładnego składu dopalacza i wpisania go na listę substancji zakazanych jego sprzedaż jest legalna – zaznacza szef rudzkiej policji, Leszek Surniak. Rudzkim służbom mundurowym wiadomo o dwóch punktach, w których sprzedawane są dopalacze. W chwili obecnej jeden z nich jest czasowo zamknięty. Działają one na granicy prawa, ale dopóki sprzedają środki, które nie zostały wciągnięte na listę substancji zakazanych, ich właścicieli nie można pociągnąć do odpowiedzialności karnej.

O dopalaczach zrobiło się znów głośno w ostatnich dniach, gdy do szpitali w całym województwie zaczęły trafiać osoby z objawami zatrucia substancją o handlowej nazwie „Mocarz”. Zabezpieczony przez policjantów preparat ma postać zielonego suszu roślinnego przeznaczonego do palenia. Przeprowadzone badania wykryły w nim syntetyczne kanabinoidy, po wypaleniu których występują efekty bardzo podobne do tych, jakie wywołuje marihuana i haszysz, tyle, że nawet kilkaset razy silniejsze. Efektem ich zażycia są m.in. zmiana nastroju i samopoczucia, błogostan, euforia, halucynacje, czasami depresja, apatia i urojenia. Następuje wzrost ciśnienia krwi, tachykardia, przekrwienie gałek ocznych, zaburzenia koordynacji ruchowej, zawroty głowy, zaburzenia uwagi, wysuszenia śluzówek. Zagrożona jest szczególnie młodzież, u której po przyjęciu tych substancji najczęściej dochodzi do trwałych zmian funkcji ośrodkowego układu nerwowego. Badania wskazują na dwukrotnie większe zagrożenie wystąpienia psychozy schizofrenicznej.

Od wczoraj w województwie śląskim odnotowano 13 nowych przypadków zatruć, spowodowanych najprawdopodobniej dopalaczami. W ciągu ostatniego tygodnia zgłoszono już 334 takie przypadki. Z powodu zażycia dopalaczy od ostatniego czwartku do wczoraj do szpitala w Rudzie Śląskiej trafiło 37 osób. Główny Inspektor Sanitarny uruchomił specjalną infolinię. Dzwoniąc pod numer 800 060 800 można uzyskać informacje dotyczące skutków zażywania dopalaczy i poznać sposoby leczenia uzależnienia. Za pośrednictwem infolinii można również przekazywać informacje, które mogą ułatwić organom ścigania dotarcie do osób handlujących dopalaczami. Z policją można się kontaktować również pod numerami telefonu 997 oraz 112, a ze strażą miejską pod numerem 986.

Wróć

Prześlij opinię

Na skróty

Zapisz się na newsletter