Jak dobrze pisać po śląsku

2018-06-06

50 uczniów szkół średnich z Rudy Śląskiej wzięło dziś udział w pierwszym w historii miasta i Górnego Śląska dyktandzie godki śląskiej. Z tym wyzwaniem najlepiej poradził sobie Damian Ciecierski z ZSP nr 2, drugie miejsce zajęła Paulina Klyszcz z ZSP nr 2, zaś trzecie Marta Lisowska z ZSO nr 3. To niecodzienne wydarzenie zorganizowane zostało w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 3 im. Jana Pawła II, jako finał projektu „Opowiem Ci o moim Śląsku”. W całorocznym przedsięwzięciu udział wzięło pięć rudzkich placówek.Nasz projekt zrodził się z ogromnej miłości do Śląska i śląskiej ziemi – podkreślał dziś dyrektor ZSO nr 3 Rafał Otręba.

W dzisiejszym dyktandzie udział wzięli uczniowie pięciu rudzkich szkół ponadgimnazjalnych. Kochłowickie liceum reprezentowali m.in. Grzegorz Dulęba, Karolina Wolny oraz Marta Lisowska. – Poziom trudności dyktanda był średni. Trzeba się było jednak mocno skupić i wsłuchać, pamiętać, że nie ma „ą” czy „ę”. Wcześniej do zapisu godki używałam pisowni polskiej. Na szczęście mieliśmy warsztaty, podczas których pan profesor mówił nam, jak zapisać poprawnie m.in. końcówki. – mówiła Marta. Pozytywnej myśli po napisaniu dyktanda była też Karolina. – Z tak trudnym tekstem nie spotkaliśmy się wcześniej na warsztatach, ale myślę, że będzie dobrze. Dla mnie większą trudnością było wyłapanie poszczególnych słów niż ich zapisanie, ponieważ niektóre są do siebie podobne – mówiła. – Żyjemy w społeczeństwie, w którym głównie słyszymy gwarę, nie widzimy jej w pisowni, inaczej niż w innych regionach. Teraz, po warsztatach, wiemy coś o naszej godce więcej – podsumowała.

- Myślę, że projekt w którym wzięliśmy udział, to bardzo fajna inicjatywa – zaznaczał Grzegorz Dulęba. – Wśród młodych ludzi ta godka powoli zanika, dlatego warto by szkoły zachęcały młodzież do zapoznania się ze swoimi korzeniami, nasza tradycją. Myślę, że to zaowocuje w przyszłości – mówił. – Mnie udział w projekcie pozwolił inaczej spojrzeć na naszą godkę. Inaczej spojrzeć też na rodowitych Ślązaków – podsumował.

Uczniowie, biorący udział w dyktandzie, rywalizowali o puchar Prezydenta Miasta Ruda Śląska. Na zwycięzców czekały atrakcyjne nagrody. Najlepiej z dyktandem w śląskiej godce poradził sobie Damian Ciecierski z ZSP nr 2, zaś drugie miejsce zajęła Paulina Klyszcz z tej samej szkoły. Tak Damiana, jak i Paulinę przygotowała pani Hanna Chodun. Trzecie miejsce zajęła Marta Lisowska z ZSO nr 3 przygotowana przez panią Annę Rzepkę. Zdobywcy trzech pierwszych miejsc jesienią wyjadą na wycieczkę do Parlamentu Europejskiego ufundowaną przez europosła Marka Plurę.

Dzisiejsze dyktando podsumowało całoroczny projekt „Opowiem Ci o moim Śląsku”. W ramach przedsięwzięcia uczniowie mieli okazję spotkać się ze światowej sławy tenorem Sylwestrem Targoszem-Szalonkiem, fotografem młodego pokolenia Łukaszem Kohutem oraz ekspertem DURŚ ds. edukacji Alojzym Zimończykiem. Z projektu korzystali również nauczyciele, którzy mieli możliwość m.in. uczestnictwa w wykładach edukacyjnych i zapoznania się z zasadami pisowni śląskiej, przyjętej przez zespół do spraw standaryzacji pod kierownictwem prof. Jolanty Tambor.

- Z pomysłem projektu „Opowiem Ci o moim Śląsku” dotarła do naszej szkoły pani Weronika Szołtysek i od tego wszystko się zaczęło. W sumie pomysł dotyczył tylko tytułu projektu. Jesienią ubiegłego roku zorganizowaliśmy w tej sprawie spotkanie. Pojawili się na nim przedstawiciele Demokratycznej Unii Regionalistów Śląskich i zdecydowali, że wspomogą nas w realizacji przedsięwzięcia – wspominała Anna Rzepka, nauczyciel historii w ZSO nr 3 i koordynator projektu. – Młodzież początkowo podchodziła z niepewnością do przedstawionego im projektu. My godomy po śląsku, ale nie potrafimy pisać. Uspokajaliśmy, że będzie czas na zapoznanie się z wszystkimi zasadami. Odbyły się warsztaty dla nauczycieli, które poprowadził pan Alojzy Zimończyk. Następnie odbyły się warsztaty dla uczniów. Potem już w poszczególnych szkołach przygotowywano się do dyktanda. Okazało się, że „nie taki diabeł straszny, jak go malują” – mówiła. – Wielkim moim marzeniem jest to, by w przyszłym roku odbyło się drugie rudzkie dyktando. Chcielibyśmy też poszerzać sam projekt, angażować więcej osób i dotykać Śląska na wielu płaszczyznach. Pokazać młodym ludziom, że jest literatura śląska, kino śląskie, że Śląsk to nie tylko to, co mają w domu – że stwarza bogatą ofertę dla młodego człowieka – zaznaczała.

Organizatorami dyktanda jest Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 3 im. Jana Pawła II w Rudzie Śląskiej i Demokratyczna Unia Regionalistów Śląskich. Prezes Stowarzyszenia DURŚ Józef Porwoł, zwracał uwagę na ogromną wartość śląskiej godki, tradycji i historii. – Aby szerzyć śląskość ważne jest zaangażowanie miast, rodziców, potrzebni są zdolni rechtorzy, czyli nauczyciele. Śląszczyzna jest w rejonach typowo wiejskich, gdzieś koło Wodzisławia, Lublińca, Rybnika, Mikołowa i w Rudzie Śląskiej też powinna być – mówił.

Tekst dyktanda:

Modym pod rozwoga

Już mōmy poczōntek czyrwnia. Jak rzōndzōm take jak jo pynzyjōnisty, je to nojpiykniejszy miesiōnc. Zimie tōż starzi niy sōm radzi, bo dyć to je sztyjc zima, kości bolōm i trza sie fest rubo ôblykać. Wiosna już przeszła, dało sie jakoś z chałpy wylyź. Yntlich prziszoł moj i zaczōn sie czyrwiyń. Ciepło, dziyń już je dugszy, ptoszki przileciały a majōm sie fest ku sia i snoszōm patyki a trowa do gniozdōw.

Nō tōż my starziki tyż wyleźli na dwōr. Zeszło sobota po ôbiedzie siodech sie w laubie i czekōm na kamratōw. Bez sztwierć godziny siedzieli my już we sztyrech, nō tōż bydzie szpil. Jużech w duchu słyszoł „Jo mioł grana bez dwōch,  a potym zaś grina ajnfach i żech sznajder wygroł, chocioż dali mi kōntra.” Nale katać tam, niy minyło pora minut, a już wszyjscy ô polityce rzōndziyli, same wyzgerne politykery.

Sztyrech nos było, ale we niczym niy poradziyli my sie dogodać. Jak Richuś piōnty roz porzad spytoł sie, jak bydymy welować, ôtwarech dźwiyrze dokorzōnt i pedzioł, że jak chcōm, to mogōm jeszcze kogo z drōgi zawołać i dyszkutyrować choby do rana, ale jo mōm już doś i ida na zegrōdka.

Ôroz na placu sōmsiadka prziszła sie spytać, co mōm we laubie, bo je tam take larmo, iże ludzie na drōdze stowajōm. Spōmniołech sie ô kamratach, kerzi dalij bawiyli sie w politykerōw. Pryndzyj chyba bydymy mieć nowego prezidynta, jak ôni sie dogodajōm. Jedzine, w czym sie zgodzali, co do welōnku iś trza. Na szczynści Hilda z naprociwka zawołała swojigo na swaczyna i pomału przihaltowali. Myślołech, co styknie tego politykerowanio, ale kaj tam!

We wieczōr zaś przilecioł Richuś i klupoł, ażech mu ôtwar. Już we dźwiyrzach spytołech sie go yno ô jedna sprawa. Czy te kandidaty wiedzōm, co we kraju, kerym chcōm reskyrować, sōm tyż Ślōnzoki? Haltło go i w kōńcu pedzioł: nō, mōgliby, ôbejrzimy co z nami bydzie dalij. A mie sie zdo, co już mōm te lata, iże barzi rod mōm zegrōdka ôd polityki a szkata.