Prochy Pielerów znów spoczęły w rodzinnym grobowcu [FILM]

2016-04-10

Prochy Franciszka Pielera, jego żony Emilii i syna Adolfa zostały dziś przeniesione do odnowionego mauzoleum na cmentarzu w Rudzie. W uroczystościach wzięli udział ich potomkowie oraz liczni mieszkańcy Rudy Śląskiej. Franciszek Pieler to jedna z najbardziej zasłużonych postaci w historii miasta. Był dyrektorem kopalni należącej do hrabiego Ballestrema, radcą górniczym, działaczem społecznym, a także wynalazcą. - To historyczny dzień dla naszej rodziny – mówił Rüdiger Pieler. – To cudowne, że tylu rudzian interesuje się przeszłością, także moim prapradziadkiem, który z sukcesem działał na rzecz rozwoju tego miejsca - podkreślał.


Franciszek Pieler urodził się w Westfalii w 1835 roku. W wieku 48 lat przeniósł się do Rudy obejmując stanowisko dyrektora generalnego w kopalni należącej do hrabiego Franciszka Ballestrema. Pod jego kierownictwem rudzkie górnictwo znacząco się rozwinęło. – Kiedy mój prapradziadek przybył do Rudy liczyła ona ok. 7 tys. mieszkańców – przypomina Rüdiger Pieler. – Rozwój przemysłu sprawił, że ta liczba wzrosła w krótkim czasie do 18 tys., a chętnych do pracy tutaj było coraz więcej – dodaje. Pieler zapisał się w historii górnictwa również dzięki swoim wynalazkom, m.in. lampie bezpieczeństwa. Zastosował w niej spirytus, co pozwalało na dokładne określanie zawartości metanu przy jego minimalnym występowaniu w powietrzu kopalnianym.

Angażując się w sprawy górnictwa Pieler dbał również o zatrudnianych robotników. Przy kopalniach powstały osiedla, przy których budowano szkoły, sklepy, a także apteki czy pocztę. Aktywność i dokonania Pielera nie byłyby możliwe, gdyby nie otwartość i zaangażowanie hrabiego Franciszka Ballestrema, ówczesnego właściciela Rudy. – Dzisiejszym językiem powiedzielibyśmy, że obaj dbali o kapitał ludzki i prezentowali ludzkie oblicze kapitalizmu – mówił podczas homilii arcybiskup Wiktor Skworc. Metropolita katowicki mówił także o działalności charytatywnej zarówno Franciszka, jak i jego żony Emilii. – Aktywnie wspierała męża w działaniach na polu socjalno – charytatywnym, organizowała pomoc dla rodzin ubogich i opuszczonych, nazywana była aniołem miłosierdzia – przypomniał. – To piękne, że tutejsi mieszkańcy szanują przeszłość i pamięć o takich osobach – podkreślił Rüdiger Pieler.

Po swojej śmierci w 1910 roku Franciszek Pieler spoczął w mauzoleum wybudowanym na rudzkim cmentarzu. Już w czasie wojny zostało ono częściowo zasypane i z biegiem lat uległo zniszczeniu. Przy okazji obchodów 100. rocznicy śmierci hrabiego Ballestrema postanowiono odnowić kaplicę grobową Pielerów. Na czas remontu szczątki zostały umieszczone w krypcie sanktuarium św. Józefa, a dzisiaj odprowadzone na właściwe miejsce pochówku.

- Na dzisiejszą uroczystość przyjechało 15 członków naszej rodziny, która w sumie liczy ok. 400 osób – powiedział Rüdiger Pieler. – Już prapradziadek miał 11 dzieci, z których ostatnie urodziło się w Rudzie. Całe kolejne pokolenie Pielerów również urodziło się tutaj. Moje dzieci, których mam pięcioro, bardzo interesują się historią swoich przodków. Odwiedzamy Rudę przynajmniej raz w roku, mamy tutaj przyjaciół i pozostajemy w kontakcie – zaznaczył.

Przypomnijmy, że kaplica Pielerów została wykonana według projektu Hansa von Poellnitza. Znajduje się w niej rzeźba przedstawiająca postać Chrystusa przygarniającego klęczącego przed nim Franciszka w stroju pielgrzyma. Rzeźbę tę, jak również wizerunki aniołów stojące pierwotnie przed wejściem do kaplicy (obecnie znajdujące się w sanktuarium św. Józefa) oraz epitafium z podobizną syna Pielera, wykonał Józef Limburg jeden z najsłynniejszych rzeźbiarzy działających w Niemczech na przełomie wieków.