Buzek nowym przewodniczącym Parlamentu Europejskiego

2009-07-14

Polski eurodeputowany Jerzy Buzek (PO) został wybrany we wtorek na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, uzyskując poparcie 555 z 713 głosujących. Będzie kierował PE przez dwa i pół roku.

"Dzisiaj obejmuję funkcję przewodniczącego PE, o której kiedyś, w moim kraju, nie śmiałbym nawet marzyć. Tak zmienia się Europa" - powiedział Buzek w swym pierwszym wystąpieniu tuż po ogłoszeniu wyników głosowania. "Ten wybór traktuję jako znak dla naszych krajów (Europy Środkowo-Wschodniej), jako wyraz hołdu dla milionów obywateli naszych krajów, którzy nie poddali się złowrogiemu systemowi".

Swe pierwsze przemówienie w roli szefa PE Buzek rozpoczął po angielsku, by następnie kontynuować w języku polskim.

Buzek zwyciężył już w pierwsze turze tajnego głosowania, uzyskując wymaganą bezwzględną większość. Na Buzka głosowało 555 eurodeputowanych, a na jego rywalkę - szwedzką deputowaną
z liczącej 35 posłów frakcji komunistycznej Annę-Britt Svensson - 89. W głosowaniu uczestniczyło 713 europosłów (cały PE liczy 736 osób), nieważnych głosów było 69. Bezwzględna większość wynosiła 323.

"Drogi przewodniczący Buzek. Gratuluję wyboru na to ważne stanowisko" - powiedział po polsku ustępujący przewodniczący PE Hans-Gert Poettering, tuż po ogłoszeniu wyniku.

Eurodeputowani zgotowali Buzkowi huczne brawa, a liderzy frakcji politycznych oraz przewodniczący Komisji Europejskiej przekazali pełne emocji gratulacje, podkreślając historyczny wymiar wyboru Polaka na szefa PE.

"Jest pan pierwszym przewodniczącym Parlamentu Europejskiego z Europy Wschodniej. Suma nadzwyczajnych doświadczeń i wartości, w które pan wierzy, to wszystko sprawia, że 20 lat po upadku komunizmu i 5 lat po rozszerzeniu UE, to sukces zjednoczonej Europy" - powiedział szef KE Jose Barroso podczas inauguracyjnej sesji PE w Strasburgu.

Przypomniał, że Buzek walczył o wolność, demokrację i praworządność w Polsce. "Pana cechy osobiste sprawiają, że z łatwością poradzi sobie pan z nową funkcją" i "będzie odważnie walczył
o wartości Unii Europejskiej" - podkreślił Barroso. "Życzę dobrej pracy na rzecz silnej Europy, która będzie promowała wartości solidarności i wolności" - zakończył Barroso.

Były polski premier mógł być pewny zwycięstwa. Miał poparcie nie tylko swej macierzystej chadeckiej, największej frakcji Europejskiej Partii Ludowej (265 posłów), ale też czterech kolejnych pod względem wielkości grup parlamentarnych w PE - europejskich socjalistów (184), liberałów (84), Zielonych (55) oraz konserwatystów (55). Te frakcje już wcześniej zadeklarowały poparcie i nie wystawiły kontrkandydatów.

Zasiadający w nich eurodeputowani razem stanowią prawie 90 proc. z 736 członków PE (643 eurodeputowanych). Nieco słabszy wynik dla Buzka oznacza, że część europosłów zagłosowała inaczej.

Przede wszystkim jednak wybór ułatwiło porozumienie techniczne dwóch największych sił politycznych: chadeków z socjalistami, które zakłada, że po dwóch i pół roku, chadecy zrewanżują się socjalistom za poparcie Buzka i poprą kandydaturę Martina Schulza na przewodniczącego PE
w drugiej części kadencji.

Dziękując eurodeputowanym za obdarzenie go zaufaniem, Buzek obiecał, że zrobi wszystko, by ich nie zawieść.

"To dla mnie wielkie wyzwanie i zaszczyt. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by nie zawieść waszego zaufania. Tych, którzy na mnie nie głosowali będę starał się przekonać do siebie. Chcę pracować razem z wami wszystkimi niezależnie od przekonań politycznych" - zapewnił Jerzy Buzek.

Zwracając się do włoskiego eurodeputowanego Mario Mauro, który też ubiegał się o stanowisko przewodniczącego PE w ramach chadeckiej frakcji, Buzek obiecał, że prawa człowieka będą dla niego priorytetem.

"Mario, wiem jak ważne są dla ciebie prawa człowieka. W mojej ojczyźnie zrodziła się Solidarność, wielki ruch na rzecz praw człowieka, który był możliwy dzięki lekcji Jana Pawła II. To dla mnie będzie priorytet" - zapewnił.

Buzek nawiązał też do obchodzonego we wtorek święta rewolucji francuskiej sprzed 220 lat: "Wolność, równość i braterstwo, każde z tych słów wciąż brzmi silnie i pewnie w dzisiejszej UE".

 

Źródło: Gazeta Prawna