Wspomnienie o Piotrze Niedurnym (1880–1920)

2019-07-05

Żył tylko 40 lat, ale na trwałe wpisał się w historię Rudy Śląskiej. Piotr Niedurny nie tylko walczył o wolny i polski Górny Śląsk, ale także o ochronę dziedzictwa kultury ludowej regionu. Angażował się w sprawy społeczne i narodowe, był m.in. radnym Bytomia i członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej. Za swoją działalność patriotyczną został brutalnie zamordowany. Jego pogrzeb, który odbył się 6 lutego 1920 roku, stał się polską manifestacją, w której wzięło udział ok. 30 tysięcy osób.

Piotr Niedurny urodził się 17 lutego 1880 roku w Raduni na Opolszczyźnie. Uczęszczał do szkoły podstawowej w Rzędówkach. W 1900 roku zamieszkał w Nowym Bytomiu, ówczesnej dzielnicy Bytomia i zatrudnił się w hucie „Pokój” na stanowisku maszynisty przy agregacie walcowniczym. Rok później ożenił się z Małgorzatą z domu Pańczyk, z którą miał czworo dzieci. W 1909 roku współtworzył Koło Polskie w Nowym Bytomiu, które założyło Dom Związkowy. Organizacja prowadziła kolportaż polskich gazet i książek, rozdawała bezpłatne elementarze oraz popularyzowała spuściznę polskiej kultury i historii. W 1910 roku Piotr Niedurny założył Towarzystwo Śpiewu „Harmonia” i filię Zjednoczenia Zawodowego Polskiego.

ZZP była centralą związków zawodowych, reprezentującą interesy polskich robotników wobec administracji niemieckiej. Niedurny występował w obronie Polaków w sporach z niemieckimi przedstawicielami. Zjednoczenie wystąpiło z pierwszymi w historii Nowego Bytomia polskimi listami kandydatów przy wyborach do korporacji miejskich i kościelnych. W czasie spotkań Niedurny często pełnił rolę prelegenta. 25 listopada 1918 roku na wiecu polskim w Czarnym Lesie wybrano go przewodniczącym ukonstytuowanej Rady Ludowej, która działała na rzecz złączenia Górnego Śląska z Macierzą.

Niedurny był członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej i delegatem PCK. Zainicjował powstanie Towarzystwa Polek, którego przewodniczącą była Jadwiga Markowa. Był też pierwszym prezesem Towarzystwa Sportowego „Sokół” w Nowym Bytomiu. Tworzył również towarzystwa śpiewacze w Bytomiu, Pawłowie, Zabrzu, Gierałtowicach i Knurowie. W budynku dzisiejszej Szkoły Podstawowej nr 1 wprowadził naukę języka polskiego. Była to pierwsza taka placówka w mieście.

Podczas wyborów komunalnych w 1919 roku wszedł w skład Rady Miejskiej Miasta Bytomia. Przez Centralny Zarząd Towarzystw Polskich organizował polski pochód pierwszomajowy oraz publiczne obchody święta narodowego 3 Maja.

29 stycznia 1920 został aresztowany przez Grenzschutz, a 30 stycznia jego zwłoki znaleziono w Szombierkach. Pogrzeb odbył się 6 lutego 1920 roku i uczestniczyło w nim kilkadziesiąt tysięcy ludzi.

Ostatni dzień Piotra Niedurnego

Piotr Niedurny po kilku dniach ukrywania się przyjechał 29 stycznia 1920 roku do Nowego Bytomia, ponieważ otrzymał poręczenie dyrektora generalnego huty „Pokój” Gascha, a równocześnie był pewny, że od 28 stycznia w Nowym Bytomiu nie będzie oddziałów Grenzschutzu. Prosto z przystanku tramwajowego udał się do szkoły powszechnej (dzisiaj Szkoła Podstawowa nr 1), gdzie na podstawie udzielonych pełnomocnictw wprowadził naukę języka polskiego (była to decyzja nadzwyczajna jak na tamten czas). Następnie rozwiązał straż obywatelską, ponieważ na obszar Nowego Bytomia miały wkroczyć oddziały wojsk Ententy. Po południu odbył spotkanie w dyrekcji huty „Pokój”, na którym dyrektor Meinhart oskarżył go o podburzanie robotników. Wieczorem spotkał się z najbliższymi w Polskim Towarzystwie Śpiewaczym (był jego prezesem), a około godz. 22.00 udał się z kolegą do domu.

Przy hucie zatrzymało go kilku uzbrojonych i umundurowanych Niemców. Wśród nich najprawdopodobniej byli mordercy Niedurnego – Becker i Eversberg. Zaprowadzono go do gospody hutniczej (dzisiaj MCK przy ul. Niedurnego), gdzie został przeszukany oraz przedstawiono mu rozkaz aresztowania, wystawiony przez lejtnanta Erwina Heneka. Dzisiaj wiemy, że rozkaz był bezprawny. Następnie oprawcy poprowadzili Niedurnego ulicą (dzisiejsza Niedurnego) do Chebzia. Grupę osób idących pustą ulicą, przy silnym i zimnym wietrze, widziała mieszkanka Andrzejewska. Za Chebziem dogoniła ich wojskowa ciężarówka, która miała zawieźć aresztowanego do więzienia w Bytomiu. Niedurny w czasie jazdy został ciężko pobity, do tego stopnia, że nie był w stanie o własnych siłach wyjść z samochodu. Dyżurujący oficer nie przyjął go do więzienia, bo widząc radcę miejskiego w takim stanie obawiał się rozruchów. Polecił odesłać go do więzienia we Wrocławiu. Ciężarówka zawróciła do Nowego Bytomia.

Nad ranem, 30 stycznia znaleziono ciało Piotra Niedurnego niedaleko folwarku w Szombierkach. Stróże folwarku opowiadali, że około godz. 1.00 w nocy słyszeli strzały i to jest najprawdopodobniej godzina śmierci Piotra Niedurnego. Władze niemieckie przez dwa dni ukrywały fakt jego śmierci.

W Ilustrowanej Księdze Pamiątkowej Górnego Śląska Józefa Piernikarczyka z 1923 roku czytamy: W dniu 30 stycznia 1920 r. ujęty został przez żołnierzy z brygady marynarki radca miejski miasta Bytomia, maszynista Piotr Niedurny. Od dłuższego już czasu nastawano na jego życie tak, że musiał się ukrywać. Następnego dnia miał być odstawiony do Bytomia. W drodze do Szombierek miał podobno usiłować zbiec, a ponieważ nie chciał rzekomo stanąć, więc strzelono do niego i nieszczęśliwy padł na ziemię. Jak się później okazało nie było wcale rozkazu aresztowania go.

Mieczysław Tobiasz w książce pt. „Piotr Niedurny” tak opisał jego pogrzeb: Pogrzeb stał się wielką manifestacją polską. Pociągi przywiozły zewsząd moc ludzi. W niektórych miejscowościach nie mogły zabrać wszystkich ze stacji, tak tłumnie jechali oddać mu ostatnią posługę. Zebrało się coś około 30 tysięcy ludzi. Praca w hucie stanęła, a gdy kondukt pogrzebowy przechodził, ustawiły się maszyny kolejki na torach przy bramie „I” i gwizdem przeciągłym oddały mu hołd. Wśród stosów wieńców, o biało-czerwonych szarfach, złożono prostego hutnika, który przysięgi dotrzymał, złożył swe życie w ofierze ukochanej Ojczyźnie i do ostatka pozostał jej niezłomnym, wiernym synem.

Imieniem bohatera nazwano nie tylko główną ulicę Nowego Bytomia, centralnej dzielnicy Rudy Śląskiej, ale także ulice m.in. w Katowicach, Gliwicach, Zabrzu czy Opolu.

 

Krzysztof Gołąb
p.o. dyrektor Muzeum Miejskiego im. M. Chroboka
w Rudzie Śląskiej